Szpital znowu zwalnia

June 16th, 2001

Personel średni leszczyńskiego szpitala znów może obawiać się o pracę. Dyrekcja
w najbliższym czasie przeprowadzi bowiem kolejną, zaplanowaną redukcję etatów.
W ramach oszczędności skrócony zostanie też czas pracy lekarzy.

Dyrekcja leszczyńskiego szpitala już po raz drugi w ciągu roku przeprowadzać będzie redukcje etatowe. W 2000 roku program restrukturyzacyjny zakładał obcięcie 125 etatów. W ramach tych zwolnień w czerwcu straci pracę pond 30 osób.

Sukcesywne redukcje nie kwalifikują zmian jako zwolnień grupowych, dających pracownikom szansę korzystnych warunków wypowiedzeń.

,,Cięcia’’ personelu średniego

Jak zapowiada dyrekcja szpitala, redukcje etatowe obejmą przede wszystkim personel średni. Prace stracą więc między innymi salowe oraz obsługa szpitala. – Pracuję tu już ponad dziesięć lat. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.

Nie wiemy jeszcze, kto zostanie zwolniony. Dla każdej z nas oznacza to jednak bezrobocie. Szpital był jedyną szansą na pracę bez specjalnych kwalifikacji – przyznaje jedna z salowych, prosząca o zachowanie anonimowości. Pełni obaw są też pracownicy transportu wewnątrzszpitalnego. – Część z nas już straciła pracę. Kilka osób trafiło na stworzony przez dyrekcję płatny parking przy szpitalu. Praca nie jest rewelacyjnie płatna, ale przynajmniej jest – twierdzi Marcin.

Lekarze pracują krócej

Zgodnie z planami oszczędnościowymi szpitala ratunkiem dla kasy placówki będzie także ograniczenie czasu pracy lekarzy. Otrzymają oni propozycję zatrudnienia na cztery piąte etatu. To, zdaniem dyrekcji, lepsze rozwiązanie niż zmniejszenie wynagrodzeń lub zwolnienia. Nowe propozycje dotyczące siatki godzin otrzymali między innymi lekarze zatrudnieni na oddziałach chirurgicznym, okulistycznym, kardiologicznym, ginekologicznym i ortopedii.

Pozwy w analizie

Leszczyński sąd pracy analizuje ponad sto pozwów skierowanych przez leszczyńskie pielęgniarki. Domagają się one gwarantowanych przez rząd podwyżek płac. Jeśli wyroki będą korzystne, siostry oczekują od dyrekcji wypłaty zaległych podwyżek. Takie uszczuplenie szpitalnego budżetu mogłoby spowodować kolejne zwolnienia. Dyrekcja zakłada jednak, że ostateczne orzeczenia w tej sprawie zostaną zawieszone do czasu roztrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny kwestii podwyżek dla pielęgniarek. Zakończona niedawno kontrola z Urzędu Marszałkowskiego (organu założycielskiego szpitala) wykazała znaczną poprawę kondycji finansowej leszczyńskiego szpitala.

Tadeusz Smyrek
dyrektor szpitala w Lesznie

Przez cały czas realizujemy plan redukcyjny zakładający zwolnienie 125 osób. W czerwcu pracę straci 30 salowych. Myślimy też o wydzieleniu całego pionu technicznego. Pracowników tych mogłaby przejąć jakaś duża wyspecjalizowana firma. Jeśli to się nie uda, obsługę techniczną naszego obiektu sprawować będzie kilka mniejszych specjalistycznych firm. W przyszłości planujemy także wydzielenie i usamodzielnienie kuchni szpitalnej.

Autor artykułu: Michał WIŚNIEWSKI

Walczą o kibiców

June 15th, 2001

Podłamani sromotnymi porażkami z Apatorem Toruń pilanie chcieli się zrehabilitować przed własną publicznością i wygrać pojedynek z Polmosem. Zielonogórzanie natomiast wietrzyli swą szansę w słabszej dyspozycji gospodarzy.

Tylko niespełna 3 tysiące najzagorzalszych kibiców speedwaya zjawiło się na stadionie przy ul. Bydgoskiej, by dopingować swoją drużynę w kolejnym meczu ligowym. Reszta, zawiedziona postawą żużlowców w meczach z Apatorem, wolała pozostać w domu. A szkoda, bo pilanie wyciągnęli chyba wnioski z tych porażek i na własnym torze zaprezentowali skuteczną jazdę.

Efektowny Drabik

Nie od razu jednak zwycięstwo nad zielonogórskim zespołem było tak oczywiste. Pierwsze trzy biegi zakończyły się remisowo i dopiero w czwartej gonitwie Sławomir Drabik z Craigiem Boycem zapoczątkowali zwycięską serię. Australijczyk – nowy nabytek pilan, już wcześniej startował w biegu 2, ale nie zachwycił swoją postawą. Również w innych wyścigach Australijczyk nie błyszczał i na pewno w tej dyspozycji nie jest w stanie zastąpić kontuzjowanego Petera Karlssona.

Na szczęście pozostali zawodnicy Polonii spisywali się bardzo dobrze i kontrolowali przebieg pojedynku, nie dając rywalom szans. Do wysokiej formy wraca Drabik, jego szarże z dalszej pozycji i walka na całym dystansie wzbudzała największe emocje. W 9 wyścigu, gdy zawodnicy Polmosu po starcie zajmowali dwie pierwsze pozycje, Drabik po efektownym ataku zdołał wyprzedzić rywali i uratować remis. Nieźle prezentował się też Chris Louis. Nie był najszybszy na starcie, ale na dystansie potrafił odrobić straty.

Waleczny Hampel

Na najwyższe słowa uznania zasłużył jednak Jarosław Hampel. Junior pilskiego zespołu jeździł jak zwykle na wysokim poziomie, do którego już zdążył kibiców przyzwyczaić. Ciekawe były jego pojedynki z rewelacją ostatnich dni Rafałem Kurmańskim, w których ten ostatni musiał uznać wyższość pilanina. Kapitalną jazdę Hampel zademonstrował również w wyścigu 14, kiedy to stoczył zacięty pojedynek z byłym mistrzem świata juniorów Lee Richardsonem. Anglik prowadził przez trzy okrążenia nękany atakami Hampela. Szarża na przedostatniej prostej przyniosła jednak powodzenie naszemu zawodnikowi.

Richardsona pokonał również ambitny Tomasz Gapiński, nie pozwalając wyprzedzić się w biegu 6. W drużynie gości najskuteczniejszym był Andrzej Huszcza, któremu młodsi koledzy ciągle nie są w stanie dorównać. Zespół pilski odniósł zasłużone zwycięstwo, które być może pozwoli odzyskać utracone zaufanie kibiców.

Autor artykułu: Marek NOWAK

Każdy chce strzelić gola…

June 15th, 2001

Cztery eliminacje, jeden finał, prawie 400 dzieci, tyle samo nagród i jeszcze więcej wspaniałych przeżyć – tak można podsumować pierwszą edycję, zakończonego przedwczoraj, turnieju Amica Cup dla 11-latków.

Tuż po końcowym gwizdku finałowego meczu jeden z trenerów zwycięskiej drużyny barwnie opowiadał o kulisach prowadzenia młodych adeptów futbolu. Grę na obronie traktują za karę, o skomplikowanej taktyce nie ma mowy, bo i tak się kończy na tym, że każdy chce strzelić gola – tłumaczył Waldemar Dąbrowski z Czarnkowa.

Fajny chłopak

Pierwsza połowa nie do końca potwierdzała, że improwizacja bierze górę nad dyscypliną. Mimo wielu sytuacji bramkowych obie defensywy spisywały się bez zarzutu. Po zmianie stron najlepszy strzelec turnieju Tomasz Rozmiarek zachował się jak rasowy snajper, w sytuacji sam na sam położył bramkarza i trafił do pustej bramki.

Było więc 1:0 dla SP 1 Oborniki. Dziewczyny z pomponami niemal oszalały ze szczęścia, choć kibicowały swoim rówieśnikom już szóstą godzinę. Tomek to kujon, ale po lekcjach jest fajnym chłopakiem – tak oceniła zdobywcę gola jedna z ,,cheerleaderek”.

Smutek dziewcząt

Czy ta bramka nas zdeprymowała? Raczej bym powiedział, że zaskoczyła. Po półfinałach wydawało się, że nasz mecz z Obrzyckiem był przedwczesnym finałem. Grając już przeciwko drużynie z Obornik szybko musieliśmy tę opinię zweryfikować – tłumaczył trener z Czarnkowa Krzysztof Maćkowiak.

Jego podopieczni szybko otrząsnęli się po trafieniu rywali i przystąpili do odrabiania strat. Po czwartej bramce 11-latki z pomponami przestały wierzyć w swoich chłopców. Nie będziemy mieli złotej wronki, nie będziemy mieli, na czym latać – przyznała ze smutkiem jedna z dziewcząt.

Piękna chwila

Potem była pierwsza połowa meczu dorosłych piłkarzy, czyli Amica – Legia. W przerwie tego spotkania cztery drużyny z turnieju finałowego stanęły przed trzytysięczną publicznością. Kapitanowie i wyróżnieni zawodnicy odebrali nagrody z rąk prezesów Amiki Wojciecha Kaszyńskiego i Jacka Rutkowskiego.

Warto było zorganizować ten turniej choćby dla tej chwili, którą dzieci przeżyły na stadionie. Reakcja kibiców była niepowtarzalna, a wiele osób mogło się przekonać, że odczucia tych chłopców są cudowne i często bardziej szlachetne niż te z pierwszoligowych boisk – podkreślił Piotr Ibrom, główny organizator turnieju Amica Cup.
Szkoleniowcy Amiki jak na poszukiwaczy talentów przystało ,,wyłowili perełki” z poszczególnych drużyn, nauczyciele wf. chwalili dobrą organizację zawodów i namawiali do przeprowadzenia drugiej edycji. Oczywiście ich marzenia znowu się spełnią.

Wyniki Amica Cup:

półfinały

SP Obrzycko – SP 1 Czarnków 0:3

SP 1 Międzychód – SP 2 Oborniki 0:4

mecz o 3 miejsce

Obrzycko – Międzychód 5:1

finał

Czarnków – Oborniki 4:1 (0:0)

Bramki: Bartosz Michalski, Marek Cyganek, Bartosz Pietrzyk i Patryk Katowski dla Czarnkowa i Tomasz Rozmiarek dla Obornik.

Najlepszy talent i odkrycie turnieju – Bartosz Pietrzyk (SP Kuźnica Czarnkowska)

Najlepszy rozgrywający – Patryk Kinal (SP Obrzycko)

Najlepszy technik – Mateusz Nowak (SP Kwilcz)

Najlepsza zawodniczka – Angelika Błasiak (SP 2 Oborniki)

Autor artykułu: PAT

Smok-sok-show

June 15th, 2001

Prawdopodobnie ze świecą w ręku nie znalazłoby się drugiego takiego teatru w Polsce, który – tak jak Teatr Animacji – proponowałby swoisty kabaret dla dzieci i dorosłych.

A właśnie taki typ widowiska uprawia od dawna z powodzeniem dyrektor poznańskiej sceny – Janusz Ryl-Krystianowski.
Specyfika tego twórcy polega na tym, że cokolwiek robi na scenie, widać w tym ducha kabaretu, a przynajmniej jego tchnienie. Stąd tradycyjne baśnie nabierają świeżości i całkiem niespodziewanego kształtu: a to dzięki piosence, a to dzięki kabaretowym pląsom czy gagom, zawsze zresztą w dobrym stylu i zawsze dowcipnych.

Tytuł najnowszej premiery Ryla-Krystianowskiego „Smok i sok” mieści się także w konwencji kabaretowej i równie dobrze mógłby brzmieć: „Smok-szok” lub „Smok-sok-show”. Najbardziej zadziwia zaś to, że mamy do czynienia z przedstawieniem dla dzieci, które całkiem dobrze bawi rodziców i dziadków tych najmłodszych. Czy to nie zabawne, że bez względu na wiek bawimy się smokiem, który przepada za sokiem, czarodziejem Dobroduchem czy czarownicą Paskudą?

A wszystko dzięki formie tego przedstawienia.
Specyfika kabaretu w Teatrze Animacji polega na tym, że stanowi połączenie konwencji kabaretowej z teatrem lalek. Każdy z wykonawców jest aktorem kabaretowym i jednocześnie animatorem lalki, której postać włącza w obręb kabaretowej konwencji. Ów kabaret pozwala z przymrużeniem oka traktować zarówno lalkę, jak i samą baśń. Reżyser Janusz Ryl-Krystianowski bawi się w wielu swoich przedstawieniach zderzaniem owych konwencji kabaretowych i lalkowych, a także samymi motywami baśniowymi, z których kpi sobie nieco lub traktuje je w sposób pastiszowy. W efekcie bawią się zarówno dzieci, jak i dorośli. Dorosłych uwodzi kabaretowa forma i parodystyczne ujęcie baśni, a dzieci cieszy humor wywiedziony z absurdalnych zdarzeń i ze scenicznej klownady.

Autor artykułu: Błażej KUSZTELSK

II Festyn Abstynencki w Złotowie

June 15th, 2001

10 czerwca na placu przy Złotowskim Domu Kultury odbył się II festyn abstynencki – ,,Trzeźwościowe powitanie lata’’.
Organizatorami festynu byli: Klub ,,Ostoja’’, Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz ZDK.
Od godziny 17-tej do późnych godzin wieczornych na estradzie koncertowały: kapela ,,Mysomtacy’’ z Krajenki, kapela ,,No To Cyk’’ ze Złotowa, ,,Czerwona Gitara’’ oraz nowy zespoł rockowy przy ZDK ,,The Popers’’. W trakcie trwania festynu, z zachowaniem stosownej dyskrecji, działały trzy punkty konsultacyjne, w których indywidualnych porad udzielali: terapeuta z Ośrodka Leczenia Uzależnień z Charcic, zawodowy kurator oraz osoba zajmująca się problemami ofiar przemocy w rodzinie. Zainteresowanie przerosło oczekiwania organizatorów.
Jak przystało na imprezę trzeźwości nie było stoisk z piwem. Serwowano natomiast pyszną grochówkę, a wieczorem na wspólnym ognisku raczono się pieczonymi kiełbaskami.

Autor artykułu: WP

Festiwal piosenki przedszkolnej w Złotowie

June 15th, 2001

W tym roku festiwal miał szczególny rozmach i oprawę, jako że połączono go
z prezentacjami Katolickiej Szkoły Podstawowej im. św. Wojciecha. Stanowił szczebel eliminacyjny do IV Przeglądu Piosenki Przedszkolnej w Poznaniu.

W niedzielę na estradzie zaprezentowało się ponad trzydziestu wykonawców z przedszkoli w Złotowie, Krajence, Więcborku, Łobżenicy, Głomsku i Nowinach.
Na galowe popisy 17 czerwca w poznańskim Teatrze Letnim komisja konkursowa wytypowała pięcioro dzieci ze Złotowa: Patryka Ordaka z Nowiny oraz Aleksandrę Czechowską, Kalinę Gaję, Karen Kucharską, Deyssi Szydłowską.

Publiczności szczególnie podobały się występy Alicji Jędrzejczyk ze złotowskiego przedszkola nr 5, ale komisja nie zakwalifikowała jej na występy do Poznania, prawdopodobnie ze względu na przekroczony limit wieku (7 lat). Alicja dwukrotnie była laureatką telewizyjnego konkursu ,,Od przedszkola do Opola’’, zdobywczynią I miejsca w kat. wiekowej 7-9 lat w pilskim konkursie ,,Śpiewać każdy może’’, odnosiła także sukcesy na innych imprezach.

Festiwal znacznie wzbogacili uczniowie Katolickiej Szkoły Podstawowej.

Prezentowali oni działalność szkoły na kilku stoiskach, w tym na stoisku plastycznym oraz angielskim, gdzie eksponowano rysunki, angielskie czasopisma, widokówki oraz przeróżne gadżety. Ich udziałem była też organizacja loterii fantowej i popisy estradowe.
Zabawa była pyszna i nie widomo kto lepiej się bawił – maluchy czy ich opiekunowie. Dodatkowo kusiły przejażdżki na kucyku, spacery po mieście pojazdami konnymi oraz atrakcje wesołego miasteczka.

Autor artykułu: WP

Ratowali ludzkie życie

June 15th, 2001

11 czerwca w Zespole Szkół Ekonomicznych w Pile odbył się konkurs dla klas drugich z wiedzy i praktyki w udzielaniu pierwszej pomocy. Zwyciężyła różnicą pół punkta klasa IIf.

Unieruchomienie złamania, zatamowanie krwotoku czy reanimacja to tylko niektóre z zadań, które mieli do wykonania uczestnicy turnieju z drugich klas, którzy w tym roku kończyli już naukę z przyposobienia obronnego. Praktyczny sprawdzian z przerabianych w czasie roku szkolnego zagadanień najlepiej – z 23 punktami – zdali uczniowie IIf. Tylko pół punktu mniej zdobyła klasa IIc. Jury składało się ze szkolnej drużyny PCK. Wobec swoich rówieśników byli wymagający i surowo ich oceniali.
Pomysłodawcą turnieju była nauczycielka historii i przysposobienia obronnego, Teresa Myszkowska.

Autor artykułu: TR

Ziemski lepszy od grodzkiego

June 15th, 2001

2:1 zwyciężyła drużyna starostwa kaliskiego, zespół Urzędu Miasta w towarzyskim meczu piłkarskim, który odbył się w niedzielę na stadionie Calisii OSRiR.

Mecz uświetnił obchody Święta Miasta Kalisza, a spotkanie rozgrywano 2 razy po 20 minut. Obie drużyny na boisko wyprowadziła orkiestra OSP Pruszków pod batutą Wojciecha Musiała, a zespoły do ,,boju’’ poprowadzili kapitanowie jedenastek: Zbigniew Włodarek (prezydent miasta Kalisza) oraz Leszek Aleksandrzak (starosta kaliski). Mecz toczony był w przyjacielskiej atmosferze, choć drużyny walczyły na całego. Po pierwszej połowie prowadziło starostwo 2:0, a na listę strzelców wpisali się Ryszard Adamek (trener Swędrnii Koźminek) oraz Andrzej Dolata. Po zmianie stron lepiej spisała się jedenastka Urzędu, która strzeliła honorowego gola autorstwa Krzysztofa Gałki, ale mecz wygrało starostwo 2:1.

Autor artykułu: JAV

Na studia do Jarocina

June 15th, 2001

W Jarocinie otworzono pierwszą wyższą uczelnię. – Nie jest to filia żadnej z już istniejących szkół, ale zupełnie nowa jednostka – mówi rektor uczelni prof. dr hab. Tadeusz Smoliński. – Wykładać tu będą najlepsi profesorowie z Poznania, Wrocławia i Warszawy – zapowiada.

Wielkopolska Wyższa Szkoła Humanistyczno – Ekonomiczna – tak nazywa się pierwsza autonomiczna uczelnia, która powstała w Jarocinie. – Zabiegi o otwarcie trwały ponad rok – mówi rektor i główny założyciel WWSHE w Jarocinie Tadeusz Smoliński. – Studenci będą mogli uczyć się tutaj na dwóch zasadniczych kierunkach administracji – publicznej i gospodarczej.

WWSHE bedzie jedyną w Jarocinie uczelnią wyższą prowadzącą nauczanie w trybie stacjonarnym. – Mamy pozawierane umowy z wybitnymi fachowcami z uniwersytetów w Poznaniu i Wrocławiu, a także SGH w Warszawie – mówi Smoliński.
Czesne za semestr, ma nie przekroczyć 1200 złotych.
Zajęcia będą odbywały się w siedzibie szkoły, tj. budynkach wykupionych od firmy Jaroma. – W tym roku chcemy przyjąć około 150 studentów dziennych, choć nie jest to liczba ostateczna – szacuje Smoliński. – Nie ma górnej granicy jeżeli chodzi o studentów zaocznych.

W placówce organizowane będzie rownież dokształcanie podyplomowe. Na razie w WWSHE będzie można robić tylko studia licencjackie – Bedziemy starać się o to, żeby rozszerzyć ofertę o studia magisterskie – mówi Smoliński.

Autor artykułu: NBA

Planty będą jak nowe

June 15th, 2001

Jeszcze w tym roku na plantach w Pleszewie wykonany zostanie drewniany wigwam. Już opracowano plan reorganizacji tego miejsca. Być może powstanie tam też przystań kajakowa.

Do tej pory na pleszewskich plantach udało się wyciąć i usunąć suche drzewa oraz oświetlić główną alejkę. – W najbliższym czasie na wolnym placu wykonany zostanie drewniany wigwam – mówi inspektor Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Pleszewie Roman Łukasik. – Będzie on zrobiony na wzór wigwamów indiańskich. Poza tym chcemy jeszcze w tym roku doprowadzić do miejscowych stawków wodę, aby można regulować poziom wody.
Za rok chcemy odmulić stawy i przebudować między nimi mosty. W planach jest również przystań kajakowa.

Autor artykułu: EDA