Wielki Brat po polsku


Jesienią w TVN ma ruszyć emisja polskiej wersji holenderskiego programu ,,Big Brother” – historii zwykłych ludzi, nagrywanej i emitowanej 24 godziny na dobę. O tym kontrowersyjnym projekcie dziś będą rozmawiali przedstawiciele TVN i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

,,Big Brother” – grupa ludzi zamknięta i odizolowana od wszelkich informacji z zewnątrz, obserwowana non stop przez trzy miesiące. Telewidzowie, dzięki dziesiątkom kamer, wiedzą, co dzieje się w łazience, kuchni i sypialni ich ,,bohaterów-brotherów”. Codziennie zachowania grupy obserwuje 1,5-2 miliony Holendrów. Obrońcy praw człowieka i psycholodzy protestują. Stacja TVN chce powtórzyć w Polsce sukces programu.

Wraca cenzura?

Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN, wpadł na pomysł realizacji polskiej wersji ,,Big Brother”. Nie wiadomo jednak, czy jesienią polscy widzowie zobaczą rodzimą wersję holenderskiego programu. Już dziś w tej sprawie wypowiadają się członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jak sami twierdzą, widzą w ocenianiu programu przed emisją powrót cenzury prewencyjnej, w tym momencie jak najbardziej jednak potrzebnej.

Niektórzy posłowie negatywnie odnoszą się do telewizyjnego podglądactwa i ingerowania w życie ludzi (Holendrzy mogą głosować, kto z filmowanego domu ma być np. wyrzucony).

Dziś będzie o programie rozmawiać kierownictwo stacji z KRRiT. – To nie jest specjalne spotkanie. Co roku rozmawiamy po kolei z każdą stacją, aby podsumować rok. Przy okazji przedstawimy nasz pogląd na holenderski program – mówi Marek Jurek, członek KRRiT.

Kolejna plaga czy przyjaciel?

- ,,Big Brother”? To zjawisko dojdzie do nas jak każda plaga – stwierdza Marek Markiewicz, dziennikarz, poseł AWS. Fenomen popularności holenderskiego programu próbuje wytłumaczyć dr Anna Krawulska-Ptaszyńska, psycholog dziecięcy z Instytutu Psychologii UAM: – To zapotrzebowanie dużej dozy autentyczności. W ,,Big Brother” obserwujemy normalne zachowania bohaterów. Z takimi ludźmi łatwiej się identyfikować. Żyjemy w czasach, w których odeszliśmy od zaspokajania potrzeby kontaktowania się z ludźmi. Szczególnie widać to w krajach zachodnich. ,,Big Brother” to posiadanie przyjaciół bez angażowania się – włączamy telewizor i zaprzyjaźniamy się z autentycznym człowiekiem, gdy znudzi się nam, wyłączamy telewizor.

Myślę jednak, że w Polsce będzie to wyglądało inaczej. Na szczęście w tej kwestii, w porównaniu z Zachodem, jesteśmy ,,do tyłu”. ,,Big Brother” będzie raczej kolejnym programem obok seriali typu ,,Klan”.

Marek Markiewicz
dziennikarz
poseł AWS

Jedyna nadzieja w tym, że do realizacji polskiej wersji zabrał się Edward Miszczak, jeden z najlepszych dziennikarzy.

Powoli, na przykładzie ,,Big Brother”, widać, że media zaczynają sterować światem. Nie wiem, jak Polacy przyjmą program, być może go odrzucą. Cała nadzieja w tym, że jesteśmy o parę lat ,,do tyłu” za Zachodem i nie przejmujemy wszystkich nowinek i fascynacji. Zamieszanie wokół programu niech będzie ostrzeżeniem dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada ma tworzyć standardy obyczajów medialnych, inaczej takich sytuacji będzie znacznie więcej.

Autor artykułu: Grzegorz STECH

Comments are closed.